Pewnego dnia wchodzisz na twittera i widzisz tweet Justina "jestem zakochany". Uśmiechasz się na samą myśl, że wkońcu będzie szczęśliwy. Tak długo na to czekałaś. Przeglądasz swojego tl. W co drugim tweecie pisze "on nie może się zakochać". Myślisz - o co im chodzi? Przecież wszystkie chciałyście żeby był szczęśliwy. Przecież Justin to tylko człowiek. Mijają kolejne dni. Do sieci trafiły zdjęcia Biebera i jego nowej dziewczyny, która jest tak śliczna że kiedy na nią patrzysz ciekną ci łzy. Szczęściara. Po jakimś czasie znów wchodzisz na konto Justina. Ostatni jego tweet to "jestem zakochany". Spoglądasz na dokładną datę. PRZECIEŻ TO BYŁO MIESIĄC TEMU. Justin gdzie jesteś? - pytasz sama siebie.
Znów mija pare dni. Pare nudnych, szarych dni które zalewałaś łzami. Nagle na twoim telefonie pojawia się powiadomienie o nowym tweecie Justina. Momentalnie się uśmiechasz. Czekałaś na niego. "Dziękuje wszystkim za te wspaniałe lata. Odchodzę. Nigdy was nie zapomnę moje Beliebers". Twoje oczy robią się ciężkie od łez. Robisz się cała czerwona. "Ktoś się włamał na jego konto" - tłumaczysz sobie. Obiecywał że nas nie zostawi.
Po kilku następnych dniach pustki w profilu Justina, postanowiłaś pojechać do jego miasta, tak jak zawsze marzyłaś. Mama już dawno planowała dla ciebie tą wycieczkę. Wsiadłaś do samolotu i po kilku godzinach byłaś już na miejscu. Nie mogłaś się doczekać tego momentu. Tyle czasu czekałaś aby spojrzeć w jego pełne szczęścia oczy. Poszłaś do jego ulubionej restauracji. Dostrzegłaś w niej pustki, więc postanowiłaś wejść. Miałaś racje, był tam. Siedział uśmiechnięty z dziewczyną. Nie miałaś zamiaru mu przeszkadzać. Kiedy skończyli jeść i kierowali się w stronę wyjścia, podeszłaś i będąc w szoku udało wyjąkać ci się tylko "kocham cie".
Justin nic nie odpowiedział. Złapał swoją dziewczynę za rękę i nawet na ciebie nie spojrzał.
- Justin nie odchodź. - Znów odpowiedziała ci cisza - Zawsze będę z tobą. Wybacze ci wszystko, ale nie zostawiaj mnie.
W tej chwili para się zatrzymała i na ciebie spojrzała.
- Dorośnij dziewczyno. Jestem tylko człowiekiem. Nie jestem Justinem Bieberem. Jestem zwyczajnym chłopakiem. - popatrzył surowo w twoje oczy, na co zadrżałaś. Nic nie odpowiedziałaś, więc Justin i jego dziewczyna opuścili restauracje zostawiając cię samą. Stałaś osłupiona, tylko po to aby po chwili wybuchnąć płaczem. Wróciłaś do domu. Weszłaś na stronę Justina która już nie istaniała...tak po prostu ją usunął. Tak po prostu o was zapomniał. Wyjęłaś wszystkie możliwe plakaty które masz i poopklejałaś nimi każdy kąt pokoju. Włączyłaś płytę ''my world" i zrobiłaś kilka kroków w tył aby popatrzeć na swoje dzieło.
- Mówiłam że będę z tobą na zawsze Justin. - wyszeptałaś - Mimo wszystko.
piątek, 11 kwietnia 2014
czwartek, 20 marca 2014
Wyobraź sobie...
Jesteś dorosła, masz dzieci, a nawet wnuki. Wiele już przeżyłaś. Życie dużo Cię nauczyło. Masz męża, z którym jesteś szczęśliwa. Pewnego dnia, oglądając telewizję słyszysz "Swoją karierę zaczynał jako 16-latek, miał wzloty i upadki. Kochało go miliony dziewczyn, a także chłopców. Justin Bieber zmarł wczoraj o godzinie 15:30. Wszyscy są zszokowani..." Czujesz jak łzy kumulują się w Twoich oczach, by po chwili uwolnić się i powoli spływać po Twoich policzkach. Czujesz ogromną pustkę, a wspomnienia? Wszystkie wracają. Twoje dzieci są w pracy, a ty opiekujesz się wnukami, które widząc jak płaczesz pytają "Babciu... Co się stało?". Ty jedynie uśmiechasz się nie wiedząc co powiedzieć. Czujesz w sercu, że jedna z najważniejszych Ci osób odeszła z tego świata. Czujesz Jego nieobecność, czujesz, że osoba, którą kiedyś tak kochałaś umarła. "Poczekajcie" powiedziałaś do dzieci i wstając z bujanego fotela idziesz na samą górę. Na strych. Do miejsca, gdzie masz pewne pudełko. Kiedy docierasz na strych z trudem wyszukujesz ogromne pudło, które po chwili otwierasz. Wspomnienia wracają. Przypomina Ci się pierwszy dzień, kiedy go usłyszałaś i pokochałaś Go nie zważając na nic. Przypominają Ci się pierwsze przyjaźnie z Beliebers, wszystkie akcje na twitterze, wszystkie hejty skierowane na Ciebie i Twojego idola. Przypomina Ci się również dzień, w którym Ty i kilka tysięcy dziewczyn oraz chłopców spełniło swoje marzenie. Dzień, w którym w końcu mogłaś zobaczyć Go na żywo. Dzień, w którym płakałaś ze szczęścia, byłaś wśród swoich sióstr i braci. Zaczynasz płakać, wiedząc, że to już nie wróci. Przypomina Ci się dalsza walka o to, aby Justin mógł ponownie tutaj wystąpić. Przypomina Ci się dzień, w którym dorastasz. Kończysz szkołę, zaczynasz pracę. Zaczynasz prowadzić poważne życie, odsuwasz się od idola przez brak czasu. Po kilku latach chowasz wszystkie płyty, plakaty, ubrania, książki, albumy, poduszki z Jego wizerunkiem do jednego pudła. Pudło schowasz na strychu, na którym teraz siedzisz. Patrzysz na te wszystkie rzeczy i uśmiechasz się sama do siebie przypominając jakie Justin dawał Ci szczęście zwykłym uśmiechem, zwykłym zdaniem "i love my Beliebers ". Przypomina Ci się jego łzy wzruszenia, jak i te przez hejterów. Przypomina Ci się jak broniłaś go całą sobą, tylko po to, aby jemu nic się nie stało. Przypomina Ci się jak płakałaś kiedy widziałaś Jego wywiady czy nowe teledyski, bądź jego słowa, gdzie mówi o swoich Beliebers jak o najważniejszych osobach na świecie./Wika <3
środa, 26 lutego 2014
Smutne, ale prawdziwe - od idola do sensu życia niejednej dziewczyny
TEKST NIE MÓJ!
Smutne, ale prawdziwe...
Idolu, miałeś fankę, mieszkała 4655842215462121 km od Ciebie, a mimo to wciąż wierzyła...pytasz się teraz sam siebie. "Ale w co?W co mogła wierzyć?" Byłeś jej aniołem, jej wzorem, jej nadzieją, jej miłością, jej światełkiem w tunelu, jej całym światem.Ona wierzyła, że kiedyś w końcu spełnią się jej marzenia.Wierzyła, że pojedzie na Twój koncert.Zobaczy się w końcu na żywo, a nie przed ekran komputera... że zobaczy Twój uśmiech... dla niej najpiękniejszy na świecie.Jedyny uśmiech.Wierzyła... płakała prawie każdej nocy.Pytasz się teraz ,,Dlaczego?" Dlaczego płakała?Bo z czasem zaczęła tracić wiarę... nowi fani... nowe albumy... trasy koncertowe... nowi partnerzy... To było dla niej za wiele.Kiedyś byłeś tak blisko... prawie na wyciągnięcie ręki.Ale zacząłeś się oddalać, coraz szybciej i szybciej.Wiara, która trzymała ją przy życiu rozmyła się jak poranna mgła.Ona cierpiała. ,,Dlaczego?" Bo mimo, że tak bardzo chciała, nie mogła być z Tobą.Z dnia na dzień było coraz gorzej.Przestała płakać.Przestała marzyć.Stała się tym popularnym ,,wrakiem człowieka" Aż pewnego dnia ogłosiłeś trasę koncertową.Po latach czekania przyjechałeś do jej kraju.Płakała ze szczęścia i ze strachu, że nie zdąży kupić biletu.Jednak się udało.Płakała ze szczęścia. ,,Wreszcie będę mogła być tam z Nim, mamo!Moje marzenia się spełniają" - powiedziała kiedyś.Wiele osób zaczęło jej zazdrościć. Była przez to bardzo hejtowana.Padły słowa ,,Suka ma bilet..jak na nie zarobiłaś biedoto?Dawałaś dupy po krzakach?Jaki idol taki fan!" Wtedy coś w niej pękło.Zniszczyła swoje piękne ciało. ,,Dlaczego?" Ponieważ bardzo Cię kochała.W końcu pojechała na koncert, starała się bawić, cieszyć się, nie mogła, krzyczała Twoje imię.Ale Ty ukłoniłeś się i zszedłeś ze sceny.Zostały tylko wspomnienia.Zobaczyła Cię na żywo, ale nie zdołała Ci powiedzieć, że zawdzięcza Ci życie i jak mocno Cię kocha.Już więcej Cię nie zobaczyła.Nie zdążyła posłuchać nowych piosenek, nie zobaczyła najnowszego teledysku.Umarła...Kochała Cię, ale Ty nie wiedziałeś... bo była tylko kolejną dziewczyną w tłumie.Dlatego proszę Cię kochaj swoich fanów jak najmocniej możesz.Oni odchodzą.Mimo, że tego nie chcą.
sobota, 22 lutego 2014
Prawdziwa historia - True story
Na pozór normalna nastolatka.
Szczęśliwa, ciesząca się z każdej chwili. Ale pozory mylą. Tak
naprawdę ukrywała swój smutek. Cały dzień uśmiechała się do
wszystkich, w nocy płakała. Właśnie wtedy była prawdziwa, gdy
nikt jej nie widział. Czemu ukrywała to przed swoją rodziną i
znajomymi? Straciła zaufanie, straciła nadzieję. Nie marzyła. Jej
niby najlepsza ,,przyjaciółka” nie była szczera wobec niej.
Dlatego dziewczyna oddaliła się od niej, tracąc jedyną
przyjaciółkę. Nie miała z kim porozmawiać o tym co ją dręczy.
Z mamą? Od pewnego czasu nie ma z nią dobrych kontaktów. Mało
rozmawiają, często się kłócą.
Dziewczyna przestała się cieszyć się
życiem, gdy wszystko się posypało. Gdy zabrakło przyjaciół, po
śmierci ojca, gdy zabrakło zrozumienia ze strony mamy. Gdy wszystko
straciło nagle sens. Nie pomogły wizyty u psychologa.
Pewnego dnia w wakacje dziewczyna
szukała na „youtube” nowych piosenek. Natknęła się na bardzo
popularnego piosenkarza – Justin'a Bieber'a. Zaczęła słuchać
wszystkich piosenek. Tłumaczyła sobie niezrozumiałe słowa.
Następnego dnia też. Wtedy zaczęła szukać nie tylko jego
piosenek, zaczęła poznawać jego historię. Jak stał się sławy
na całym świecie. Była wielka podziwu i jest po dziś dzień. Po
obejrzeniu „Never say never” został jej inspiracją. Zakochała
się w nim. Dzięki niemu zaczęła wierzyć, że niemożliwe może
być możliwe, wystarczy uwierzyć. Z dnia na dzień znała go
bardziej, był jej wzorem do naśladowania, jej autorytetem. Nie
liczyło się to, że inni tego nie akceptowali. Liczył się tylko
Justin i jej miłość do niego. Jej kontaktach było pełno jego
zdjęć, a w muzyce pełno jego piosenek.
Dziewczyna odzyskała nadzieję i
wiarę. Justin jest jej bohaterem. Jej życie zmieniło się dzięki
niemu na lepsze, to dzięki niemu nadal żyje. Jest częścią niej i
będzie zawsze, mimo wszystko.
„Jego uśmiech zachęca do życia,
Jego uśmiechem dziękuje Belieber's za
styl bycia.
Jego uśmiech zachęca do spełnienia
marzeń,
mimo dziwnych i smutnych wydarzeń.
To on nauczył nas mówić NEVER SAY
NEVER.”
Dzięki niemu poznała wiele
wspaniałych osób, które są takie jak ona. Które też mają
idola, który uratował im życie. Po pewnym czasie kontakt z
osobami, które miały być zawsze psuł się. Były to znajomości
tylko przez internet, jednak dziewczyna bardzo zżyła się z
internetowymi przyjaciółmi. Pomagali jej, wysłuchiwali jej, nie
zostawiali jak ci z reala. Jednak oni także mają swoje prywatne
życie.
Pewnego dnia poznała Belieber, która
mieszkała całkiem blisko niej, nie w tej samej miejscowości, ale
niedaleko. Nie myślała, że kilkanaście kilometrów od niej jest
osoba tak bardzo podobna do niej. Zaprzyjaźniły się, wyjawiły
sobie wszystkie sekrety.
Teraz? Teraz ona nie wyobraża sobie,
żeby mogło być inaczej. Ma wspaniałego idola i najlepszą
przyjaciółkę, której nie chce stracić.
To wspaniałe uczucie należeć do
rodziny Beliebers. Byli, są i będą ważni. A wiesz dlaczego?
Bo Swoją rodzinę zawsze będzie miała
w sercu. To nigdy nie odejdzie. Nigdy o tym nie zapomni.
Czasem jednak ma wątpliwości,
wiedząc, że jest małe prawdopodobieństwo, że spotka osobę,
która uratowała jej życie. I, że nie będzie mogła go przytulić
i powiedzieć ,,dziękuję” i tego jak bardzo go kocha.
Wie także, że któregoś dnia, Justin
weźmie ślub z dziewczyną, którą będzie bardzo kochał. Z
dziewczyną, która będzie Go uszczęśliwiać każdego dnia. Z
dziewczyną, która będzie sprawiać, że na Jego twarzy pojawi się
uśmiech, gdy będzie smutny.
Któregoś dnia kariera Justina także
niestety dobiegnie końca. Nieważne jak potoczy się jej życie,
Justin będzie zawsze jej pierwszą, prawdziwą miłością. Może
nie była z nim od początku, ale zostanie z nim do końca. Nigdy o
nim nie zapomni.../Wika <3
sobota, 14 września 2013
Imagine #6
Nadszedł dzień, w którym miałaś
opuścić dom rodzinny i się usamodzielnić. Spakowałaś swoje
rzeczy. Ostatni raz popatrzyłaś na swój pokój. Pożegnałaś się
z rodzicami. Wyszłaś i zamknęłaś drzwi. Wsiadłaś do taksówki
i odjechałaś.
Dwie godziny później
Byłaś na miejscu, w swoim własnym
mieszkaniu. Zaczęłaś rozpakowywać swoje rzeczy. Aż nagle
trafiłaś na pamiętnik. Zastanawiałaś się gdzie go schować. W
pewnym momencie wypadł Ci z rąk. A wszystkie kartki nieprzyklejone
wypadły. Wśród nich była też kartka, na której pisało
,,Belieber forever<3'' I w tym momencie popłynęły z Twoich oczu
łzy. Wspomnienia wróciły. Pamiętasz jak pierwszy raz usłyszałaś
o Justinie. Jego pierwszą piosenkę, teledysk. Pamiętasz tego
chłopaka z grzywką. Coraz bardziej zaczęłaś go lubić. Stałaś
się jego fanką. Zakochałaś się w Jego pięknym głosie i uroczej
twarzy. Nie zważałaś na to co mówili inni. Nie zważałaś na
hejty. Liczył się tylko on. Stawał się coraz sławniejszy, coraz
częściej udzielał wywiadów, jego teledyski były często w tv, a
Ty z niecierpliwością czekałaś, żeby je zobaczyć. Niedługo
potem na Twoich ścianach zaczęły pojawiać się plakaty. Sprawiał,
że zaczęłaś się uśmiechać. Byłaś dumna, że masz takiego
idola. Wzór do naśladowania. Tylko nie myślałaś o tym, że
kiedyś on dorośnie i Ty również. Obejrzałaś Jego film,
przeczytałaś biografię. Stałaś się Belieber, stałaś się
częścią wielkiej rodziny.
Były plotki, ale Ty nigdy w nie nie
wierzyłaś. Nie opuściłaś go przez żadną plotkę, upadek.
Broniłaś go. Niby nie zwracałaś uwagi na hejty w Jego stronę,
ale bardzo Cię to bolało. Bolały Cię złe słowa na Justina,
które ludzie mówili z zazdrości. Znalazłaś prawdziwych
przyjaciół, którzy rozumieli Twoją miłość do zupełnie obcego
chłopaka. Wszystko działo się bardzo szybko. Nieważne było, że
dorastasz, liczył się tylko On. Dlaczego? Bo uratował Ci życie.
Pamiętasz, gdy zrobił sobie więcej
tatuaży, zaczął imprezować stracił fanów, właśnie fanów, bo
prawdziwy Belieber zostanie na zawsze, mimo wszystko.
Wiele razy płakałaś z Jego powodu,
bo myślałaś, że nigdy go nie spotkasz. Ale spełniłaś swoje
marzenie. Spotkałaś go, byłaś na koncercie.
Twoi rodzice nie potrafili tego
zrozumieć. Tak naprawdę nikt poza Beliebers nie jest w stanie tego
zrozumieć.
Czas leci za szybko, za szybko
dorosłaś.
Dawno nie wchodziłaś na swojego
twitter'a. Nawet nie wiedziałaś czy Justin go jeszcze używa.
Zalogowałaś się i weszłaś na
profil Justina. Jego ostatni tweet <5 min temu>:
,,Przepraszam Was Beliebers, ale
niestety moja kariera dobiegła końca. Nie chcę Was ranić, ale ja
umieram. Jestem poważnie chory. Lecz, pamiętajcie, żeby się nie
poddawać i wierzyć w marzenia. Kocham Was <33 i Dziękuję, że
mogłem mieć takie osoby jak Wy.''
Po Twoich policzkach spłynęły łzy.
Jak to? Przecież on nie może umrzeć. Jest zbyt ważny.
Wierzysz w to jego wyzdrowienie. Nie
można się poddać. Nie Justin, przecież sam to powiedziałeś.
Przeżyjesz, prawda?
Jakie to wspaniałe uczucie należeć
do rodziny Beliebers. Byli, są i będą ważni. A wiesz dlaczego?
Bo Swoją rodzinę zawsze będziesz
miała w sercu. To nigdy nie odejdzie. Nigdy o tym nie zapomnisz.
Włączyłaś tv, akurat leciały
wiadomości. Na twarzy prezenterki zauważyłaś łzy. Byłaś
ciekawa czemu płacze. I właśnie w tej chwili usłyszałaś bardzo
niechciane słowa:
,,Justin Bieber nie żyje...''
Nie mogłaś w to uwierzyć. To
nieprawda – tłumaczyłaś sobie. Jeszcze chwilę temu był na tt,
a teraz co? Już nie ma go na świecie? Zaczęłaś jeszcze bardziej
płakać. Nie myślałaś, że nadejdzie taka chwila, w której się
dowiesz o śmierci swojego idola.
Opuściłaś głowę w dół. Nie
widziałaś nic, poza rozmazanym obrazem. Nie czułaś nic poza
pustką w sercu. Co teraz? Przecież on był częścią Ciebie. Przed
usunięcie twitter'a napisałaś swoją ostatnią wiadomość:
,,Właśnie umarł ktoś dla mnie
bardzo bliski. Właśnie odeszła część mnie. Właśnie umarłam
ja. Belieber Forever.''
Wyłączyłaś laptop. Wzięłaś do
ręki pamiętnik i otworzyłaś na stronie z datą, o której zawsze
będziesz pamiętać. Dlaczego? Bo właśnie tego dnia, po raz
pierwszy usłyszałaś o Justinie, a teraz czytasz co myślałaś o
nim w tamtej chwili.
Coś w Tobie przegrało. Coś w Tobie
pękło. Wyszłaś z mieszkania i poszłaś się przejść. Nie
wiedziałaś dokąd idziesz i po co. Stanęłaś na moście. Przed
oczami miałaś całe swoje życie.
Chwila zastanowienia i... skoczyłaś.
Tak z mostu. Skończyłaś z życiem, bo nie widziałaś teraz w nim
żadnego sensu. Po chwili byłaś już z nim. Byłaś z nim na górze.
Byliście razem. Byliście razem na zawsze./Wika <3
Imagine #5
Jutro Justin miał wrócić z trasy.
Nie było go 3 miesiące. Tęskniłaś, bardzo. Nie mogłaś się
doczekać chwili kiedy go w końcu zobaczysz.
Źle się poczułaś. Szybko pobiegłaś
do toalety.
Chwilę później przyszła do Ciebie
przyjaciółka. Opowiedziałaś jej o swoim złym samopoczuciu.
- Ejj a może Ty jesteś w ciąży?
- spytała.
Po chwili zastanowienia pomyślałaś,
że to bardzo prawdopodobne. Ostatni raz spałaś z Justinem 3
miesiące temu, tylko nie wiedziałaś czy akurat tego dnia się
zabezpieczaliście.
Przyjaciółka szybko poszła po test
ciążowy. Na opakowaniu pisało, że trzeba poczekać na wynik 5
minut. Te 5 minut bardzo Ci się dłużyło.
Na teście pokazały się 2 kreski.
Czyli chyba jesteś w ciąży. Test nie daje 100% pewności.
Następnego dnia
Na przywitanie Twojego chłopaka
zrobiłaś obiad, podczas którego miał się również dowiedzieć,
że zostanie tatusiem.
Wszystko było gotowe. Usłyszałaś
jak drzwi frontowe się otwierają.
Po chwili zauważyłaś Justina. Od
razu rzuciłaś się w jego objęcia.
Byłaś bardzo szczęśliwa.
Po posiłku, zaczęłaś:
- Kochanie, muszę Ci coś
powiedzieć...- Co?
- Bo ja chyba jestem w ciąży.
Justin był w szoku, lecz po chwili
uśmiechnął się i przytulił Cię. Powiedział, że razem dacie
sobie radę. I że najpierw trzeba iść do ginekologa i to
potwierdzić.
Następnego dnia
Weszliście do gabinetu ginekologa. Tak
jesteś w trzecim miesiącu ciąży.
Z dzieckiem jest wszystko w porządku.
Pół roku później
Od wczoraj jesteś w szpitalu, bo źle
się czułaś. Ciąża była zagrożona.
Nagle poczułaś mocne skurcze. Justin
był koło Ciebie, dlatego poprosiłaś go, żeby zawołał lekarza.
Tak, zaczęło się. Zaczęłaś
rodzić.
Jesteś na porodówce. Justin trzyma
cię za rękę.
- Ał Justin, nie wytrzymam.
- Be alright aaaaj aaaaj be alright
- Justin nie pomagasz!
Nie
wiedziałaś co się dzieje, zaczęło Ci się kręcić w głowie.
Godzinę później
Obudziłaś się. Koło Ciebie był
Justin, na rękach trzymał dzidziusia. To był wasz synek.
- O kochanie, obudziłaś się.
Po trzech dniach, wróciliście
szczęśliwi do domu. Justin przez te dni, przygotował pokoik dla
naszego synka./Wika <3
piątek, 13 września 2013
Imagine #4
Obudziły Cię ciepłe promienie
słońca, które świeciły prosto na Ciebie, gdyż zapomniałaś
zasłonić wczoraj okno.
Spojrzałaś na kalendarz. 28 lipca.
,,To już rok'' – pomyślałaś. Dokładnie rok temu zostałaś
dziewczyną Justina. Pamiętasz doskonale ten dzień. Spotkaliście
się przypadkiem, a ty zakochałaś się w nim. Miłość od
pierwszego wejrzenia. Wasza trzecia randa była 28 lipca. Oboje
chcieliście być razem i nadal chcecie.
Nagle twoje wspomnienia przerwał
dźwięk sms'a. Spojrzałaś na wyświetlacz:
,,Nowa wiadomość od Justin;*''
,,Przepraszam, ale nie możemy się
dzisiaj spotkać. Muszę nagrać nowe piosenki. Scooter naciska.
Kocham Cię... Twój Justin.''
Bardzo zrobiło ci się smutno. Nie
wiedziałaś co mu odpisać. A ten dzień miał być taki piękny.
Przynajmniej tak go sobie wyobrażałaś. Smutna usiadłaś na
kanapie.
Zbliżała się godzina 20:00. Byłaś
nie mal pewna, że Justin zapomniał. Albo po prostu nie ma czasu,
przez swoją pracę.
Nagle usłyszałaś dźwięk telefonu.
Myślałaś, że dzwoni Justin. Niestety tym razem się myliłaś.
Dzwoniła Twoja przyjaciółka.
Chciała się teraz spotkać, zgodziłaś
się, bo i tak byłaś sama w domu, może przyjaciółka podniesie
Cię na duchu.
Pół godziny później
Pojechałaś w umówione miejsce.
Weszłaś do środka. Nie było Twojej przyjaciółki, więc usiadłaś
i czekałaś.
Nagle zamiast Twojej przyjaciółki
koło Ciebie zjawił się Justin.
Byłaś pod wrażeniem. Okazało się,
że przyjaciółka specjalnie kazała Ci tu przyjechać, a tak
naprawdę za tym wszystkim stał Justin.
Wcale nie zapomniał o Waszej rocznicy.
Chciał Ci tylko zrobić niespodziankę.
A Ty niepotrzebnie się martwiłaś, że
zapomniał./Wika
Subskrybuj:
Posty (Atom)